Bierzmowanie – czy jesteś gotowy na „bieg z Duchem Świętym”?

O wejściu na lekkoatletyczną bieżnię i odważnym biegu z Duchem Świętym opowiada ojciec Stanisław Jarosz, proboszcz parafii św. Ludwika we Włodawie.

Mały Gość: Pamięta Ojciec własne bierzmowanie?

O. Stanisław Jarosz: – Bardzo dobrze pamiętam, bo byłem wtedy już stary (śmiech). Miałem 19 lat. I byłem po maturze. Tak się złożyło, że jako 14-letni chłopak wyruszyłem z domu do niższego seminarium duchownego w Częstochowie. A tam wszyscy byli pewni, że byłem już bierzmowany. A nie byłem. Później wstąpiłem do nowicjatu u paulinów. I wtedy miałem takie wyjątkowe bierzmowanie – w habicie, w prywatnej kaplicy biskupa.

I wybrał Ojciec imię…

– Wacław. Wziąłem imię po świętym Wacławie Czeskim, bo przezywali mnie „Wacek”. Pomyślałem sobie: „To wam się teraz skończy” (śmiech).  Ale tak poważnie, ważne, żeby wybór tego trzeciego imienia był przemyślany. Wybieramy tego świętego, za wstawiennictwem którego, będziemy się powierzać Bogu. Tego, którego śladami chcielibyśmy pójść jako dojrzali chrześcijanie.

Bo bierzmowanie to sakrament dojrzałości?

– Tak. Dlatego zawsze tłumaczę: „Bez bierzmowania jesteś bracie, półchrześcijaninem”.  Aby dobrze przygotować się do tego sakramentu, trzeba wrócić do chrztu. I zrozumieć, co się wtedy stało, gdy rodzice w moim imieniu wyznawali wiarę. Odkryć, że jestem umiłowanym dzieckiem Boga. A teraz przyszedł czas, aby ten młody, w jakiś sposób dojrzały człowiek potwierdził to, już na podstawie własnej wiary. Aby się opowiedział: Czy to tylko taka formalność? Czy naprawdę chcę wejść do Kościoła?

Wejść? Niektórzy śmieją się pod nosem, że bierzmowanie to „pożegnanie z Kościołem”…
– Bo nie wystarczy przypomnieć sobie katechizm i modlitwy. Ważne, aby się przejąć. Odkryć swoje niedowiarstwo. Zobaczyć, jak ta moja wiara jest krucha. Dojrzała wiara zakłada, że to nie Pan Bóg jest na moje usługi, ale to ja chcę pełnić Jego wolę. Bierzmowanie to nie jest koniec. Przeciwnie! To dopiero początek drogi do dojrzałości w wierze. Wyobraźmy sobie bieżnię lekkoatletyczną. Przystąpić do bierzmowania, to jakby wejść na taką bieżnię. Jesteś gotowy? Startuj! Będziesz prosił Ducha Świętego, a On zawsze będzie działał w twoim życiu. Pytanie, czy masz taką wiarę, która pozwoli Duchowi otworzyć skrzydła?

Czy każdy ma dary Ducha Świętego?
– Każdy. W Piśmie Świętym przeczytamy, że „nikt nie może powiedzieć bez pomocy Ducha Świętego: Panem jest Jezus” (1Kor 12,3). Jeżeli wypowiadamy te słowa, Duch jest w nas. Tyle, że czasem Duch jest jakby w stanie spoczynku. Nie uruchamiamy Jego daru, bo nasza wiara nie jest wystarczająco dojrzała.

Czy można zasłużyć na dar Ducha Świętego, na przykład modlitwą albo dobrym życiem?
– To nie zasługa, lecz łaska. Tak wielka, że nikt sobie na nią nie zasłużył. Jest jeszcze miłość Pana Boga, która jest zawsze z nami. Nawet, jeśli ktoś nie otrzymał bierzmowania. Bóg kocha go tak samo mocno.

To znaczy, że nie wszyscy muszą przyjąć bierzmowanie w gimnazjum?
– Mogą pozostać takimi półchrześcijanami. Dojrzałość młodych ludzi jest bardzo różna. Pamiętam przy-padek w Toruniu, gdy pewna mama powiedziała, że jej syn jest jeszcze bardzo niedojrzały. Dlatego uważa, że nie powinien być jeszcze bierzmowany. Powiedziałem: „Jest pani mądrą kobietą”. Ten chłopak był bierzmowany dopiero przed maturą. I rzeczywiście zaszła w nim duża zmiana.

A dlaczego każdy powinien mieć swojego świadka bierzmowania?
– Świadek to ktoś, kto może potwierdzić, że ten oto młody człowiek jest godny przyjąć sakrament. Dobrze, jeśli świadkiem jest ktoś starszy, kto już trochę „pomocował się”, by wytrwać przy Chrystusie. I byłoby pięknie, gdyby jego rola nie skończyła się na bierzmowaniu. By stał się przewodnikiem na drodze do Boga.

A co po bierzmowaniu?
– W naszej parafii we Włodawie niedługo przed bierzmowaniem zaproponowaliśmy młodzieży, aby razem wyszli na ulice z różańcem i transparentem „Bóg Cię kocha”. Na początku wydawało im się to nie do przeskoczenia. Ale gdy już zdecydowało się kilkanaście osób, inni też poszli. I wszyscy byli zadowoleni. To była taka nasza próba. Mała ewangelizacja. Prawie setka uczniów szła, odmawiała różaniec i śpiewała pieśni religijne.

Dlaczego bierzmowanie kojarzy się w Kościele z ogniem?
– Ogień w Biblii jest znakiem Ducha Świętego. Ogień to miłość. Człowiek, który naprawdę się zakochał, jest cały w ogniu tej miłości. Gdy poznałem miłość Pana Boga, płonę tą miłością. Ale nie kopcę, tylko świecę. Nie kocham, bo muszę, ale kocham, bo chcę.

Szczęśliwa Siódemka – DARY DUCHA ŚWIĘTEGO

Największym DAREM jest oczywiście sam     Duch Święty. Podczas bierzmowania    biskup             mówi: ,,Przyjmij znamię DARU (a nie   darów!!)         Ducha Świętego”. Te słowa wskazują, że otrzymujemy w tym sakramencie Kogoś, a nie coś. Duch Święty to Bóg działający w człowieku. Jeśli pozwolimy Duchowi Bożemu, by nami kierował, jeśli poddamy nasze życie Jego mocy, miłości i natchnieniom, to zobaczymy bardzo konkretne owoce. Pojawią się w nas talenty do czynienia dobra. Nasze naturalne zdolności zostaną wzmocnione tak, aby były na chwałę Boga. Te Boże talenty nazywamy ,,darami Ducha Świętego”. To nie są podarunki, które są przeliczalne na pieniądze. Człowiek poddany Duchowi Świętemu staje się lepszym, pełniejszym, piękniejszym. Jest bogatszy duchowo, bardziej odporny na zło, na pokusy. Po prostu szczęśliwszy.

 DAR MĄDROŚCI

Nikt nie chce być głupim, to jasne. Ale mądrości nie daje ani sama wiedza, ani książki czy szkoła. Mądrość prawdziwą daje tylko sam Bóg. Człowiek mądry to ten, który w życiu liczy się z Bogiem. Zanim coś zdecyduje, zapyta siebie: ,,Co zrobiłby Jezus na moim miejscu?” i mądrość Boża daje mu właściwą odpowiedź.

 DAR ROZUMU

Niby wszyscy mamy rozum. Choć, przyznajmy, czasem trudno w to uwierzyć. Przy czym nie chodzi tu o rozum sprawdzany przez test na inteligencję. Niektórzy złoczyńcy są bardzo inteligentni. Duch Święty ,,chrzci” naszą wrodzoną rozumność, żeby służyła ona dobrym celom. On pomaga rozumieć rzeczy najważniejsze: miłość, dobro i zło, łaskę, Boga, śmierć. A ostatecznie, czym jest ludzkie życie, dokąd zmierza, jaki jest jego cel.

 DAR RADY

Czasem nie wiemy, jak się zachować, co powiedzieć, co zdecydować. Nie wiemy, który wybór będzie dobry, który zły, a który najlepszy. Życie bywa bardzo skomplikowane. Dar rady przychodzi jako pomoc w takich wątpliwościach. Pomaga odnaleźć właściwą drogę, daje pokój.

 DAR MĘSTWA

To normalne, że czasem boimy się. Ze strachu człowiek jest jak sparaliżowany. Nic nie robi, gdy trzeba działać. Albo milczy, gdy trzeba coś powiedzieć. Męstwo sprawia, że jesteśmy silniejsi od swoich lęków. Nie przejmujemy się tak bardzo sobą, w stylu ,,co powiedzą inni, co się ze mną stanie, czy dam radę”, ale robimy to, co powinniśmy.

 DAR UMIEJĘTNOŚCI

Ten dar pozwala człowiekowi widzieć, że Pan Bóg działa w naszym życiu. Czyli patrząc na świat, jego piękno i ład, widzę, że to Jego dzieło. Wiedzę też, że Bóg działa w historii mojego życia. widzę Jego miłość. rozumiem, że wszystko, co dobre, prawdziwe i piękne pochodzi od Niego.

 DAR BOJAŹNI BOŻEJ

Boga nie trzeba się bać. On jest łagodny i ,,nieśmiały”. Ale czasem ludzie właśnie dlatego nie liczą się z Nim, nie mają do Niego szacunku. Tymczasem w życiu trzeba się bać tylko jednej rzeczy: zagubienia Boga. Dar bojaźni Bożej uczy nas odpowiedzialnego podejścia do wiary, do modlitwy, do sakramentów. To w naszym życiu sprawy święte. Nie wolno ich traktować byle jak.

 DAR POBOŻNOŚCI

Ten talent pomaga widzieć w Bogu kochającego Ojca. Dzięki darowi pobożności nasza modlitwa nie staje się rutyną, obowiązkiem, nudą. W kościele dostrzegamy nie tylko księdza, ludzi, ołtarz, świece itd., ale widzimy, że za tym wszystkim jest żywy Bóg, którego serce płonie miłością do nas. Ten dar pozwala nam wzrastać w miłości do Boga, pomaga modlić się także wtedy, gdy nam się nie chce.

[Ks. Tomasz Jaklewicz, Marcin Jakimowicz Mały Gość Niedzielny 06/2012]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *