„Okruchy chleba… „. III Niedziela Wielkiego Postu

Jezus przybył do miasteczka samarytańskiego, zwanego Sychar. Zmęczony drogą usiadł przy studni. Było około szóstej godziny, gdy nadeszła kobieta z Samarii, aby zaczerpnąć wody. Jezus rzekł do niej: „Daj Mi pić!” Na to rzekła do Niego Samarytanka: „Jakżeż Ty będąc Żydem, prosisz mnie, Samarytankę, bym Ci dała się napić?” Żydzi bowiem z Samarytanami unikają się nawzajem. Jezus odpowiedział jej na to: „O, gdybyś znała dar Boży i wiedziała, kim jest Ten, kto ci mówi: Daj Mi się napić – prosiłabyś Go wówczas, a dałby ci wody żywej”. Powiedziała do Niego kobieta: „Czy Ty jesteś większy od ojca naszego Jakuba, który dał nam tę studnię, z której pił i on sam, i jego synowie i jego bydło?” Jezus rzekł do niej Jezus: „Każdy, kto pije tę wodę, znów będzie pragnął. Kto zaś będzie pił wodę, którą Ja mu dam, nie będzie pragnął na wieki, lecz woda, którą Ja mu dam, stanie się w nim źródłem wody wytryskającej ku życiu wiecznemu”. Rzekła do Niego kobieta: „Daj mi tej wody, abym już nie pragnęła i nie przychodziła tu czerpać”. A On jej odpowiedział: „Idź, zawołaj swego męża i wróć tutaj”. A kobieta odrzekła Mu na to: „Nie mam męża”. Rzekł do niej Jezus: „Dobrze powiedziałaś: Nie mam męża. Miałaś bowiem pięciu mężów, a ten, którego masz teraz, nie jest twoim mężem. To powiedziałaś zgodnie z prawdą”. Rzekła do Niego kobieta: „Panie, widzę, że jesteś prorokiem”. (…) 
Wielu Samarytan z owego miasta zaczęło w Niego wierzyć dzięki słowu kobiety świadczącej: „Powiedział mi wszystko, co uczyniłam”. Kiedy więc Samarytanie przybyli do Niego, prosili Go, aby u nich pozostał. Pozostał tam zatem dwa dni. I o wiele więcej ich uwierzyło na Jego słowo, a do tej kobiety mówili: „Wierzymy już nie dzięki twemu opowiadaniu, na własne bowiem uszy usłyszeliśmy i jesteśmy przekonani, że On prawdziwie jest Zbawicielem świata”.

Widziałem kiedyś krzyż, stojący na skrzyżowaniu polnych dróg, którymi wędrowałem. Ktoś przytwierdził do niego tabliczkę z kilkoma spośród słów, które w niedzielnej Ewangelii Jezus skierował do Samarytanki: O, gdybyś znała dar Boży…. Jest w tych słowach jakiś głęboki wyrzut, ale jednocześnie ból i żal Boga, że Jego wspaniały dar obecności i łaski pozostaje w życiu tak wielu ludzi nierozpoznany, niedoceniony, bądź wręcz odrzucony. Zajmują się tyloma sprawami i mają tyle trosk – podobnie jak Samarytanka, którą spotkał Jezus – ale nie mają czasu i ochoty zająć się tym, co by w zupełności odmieniło ich życie. Kobieta, którą spotyka Jezus też krążyła wokół wielu problemów, chciała dyskutować o religii, o sposobach czerpania wody, była ciekawa, z kim rozmawia. Jednak dopiero, gdy Jezus dotknął jej zaropiałych duchowych ran, coś się w niej otwarło. 
Taki jest sens każdego Wielkiego Postu. Nawet głęboko wierzący ludzie mają skłonność, by podejmując wielkopostną pokutę zapchać ten święty czas całym szeregiem uczynków, inicjatyw, wyrzeczeń. Nie są one oczywiście same w sobie bezwartościowe, ale cenne i właściwe staną się dopiero wtedy, gdy będą drogami wiodącymi do poznania na nowo Bożego daru Bożej Miłości, która nie ma granic ….

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *